Byki wracają na Wall Street



Dziś obserwujemy wzrosty wszystkich największych indeksów, a euforia wróciła na Wall Street. Wiatru w żagle inwestorom dodała perspektywa nieco mniej jastrzębiego cyklu podwyżek stóp procentowych FED oraz pozytywne dane z amerykańskiej gospodarki, które potwierdziły kwietniowy wzrost wydatków konsumentów. Spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie co naprawdę stoi za tak dynamiczną zwyżką i jak może kształtować się jej potencjał? Czy to czas by odtrąbić zmianę trendu?

Kolejny raz właściwe okazuje się użycie porównania nastrojów giełdy do wahadła, które za każdym razem ma tendencje do odchylenia od średniej. Możemy określić ją jako ‚trafną’ wycenę aktywów, daleką od niedowartościowania jak i przewartościowania. Tymczasem w naturze rynków leżą przerysowane, emocjonalne reakcje podsycane przez chciwość i strach; głębie tego procesu opisywał Howard Marks, zarządzający funduszem Oaktree. Indeks S&P500 walczy dziś o wzrostowe zamknięcie po 7 tygodniach spadkowych sesji z rzędu, co w przeszłości nie zdarzało się często. Po tak głębokich spadkach indeksów pozycjonowanie się na kupno okazało się mniej ryzykowne również dla funduszy inwestycyjnych. Dzisiejszym odreagowaniem niespecjalnie powinna zaskoczona być również strona podażowa. Idąc za tym, warto zastanowić się, czy obserwowaliśmy w ostatnim czasie informacje zdolne odwrócić główny, spadkowy trend. Wchodząc głębiej – nic spektakularnego, co mogłoby uzasadnić trwałe odwrócenie trendu, nie miało miejsca. Bardziej gołębi FED wciąż może okazać się tylko scenariuszem, w który rynki  ‚chcą wierzyć’, a kondycja konsumentów nadal może spaść w obliczu inflacji i wyższych stóp procentowych. Brak silnego katalizatora może wskazywać, że odreagowanie to wciąż tylko jedna z korekt w trwającym trendzie spadkowym lub zapowiedź konsolidacji. 

Warto sięgnąć wstecz, do wiosny 2020 roku, by przypomnieć sobie, co tak naprawdę zmieniło fatalne sentymenty wokół rynków finansowych i pozwoliło szybko zażegnać spadki wywołane pandemią. Rynki uwierzyły wówczas, że regulatorzy, w tym FED zrobią wszystko by zażegnać kryzys, wypływały też informacje wokół skuteczności tworzonych w trybie pilnym szczepionek, a firmy technologiczne raportowały zaskakująco pozytywne wyniki finansowe. To wszystko stworzyło wówczas efekt śnieżnej kuli na rynkach finansowych, wyceny rosły, a sektor technologiczny potężnie zyskiwał. Obecnie obserwujemy radykalną zmianę polityki banków centralnych, która dopiero się rozpędza – kredyty stają się droższe, a pieniądz ściągany jest z rynków. Od dziesiątek lat niewidziany kryzys geopolityczny na linii Nowy Jork – Pekin, którego gospodarcze implikacje wciąż nie są jasne, może wpływać na przyszłe zachowania inwestorów. Rosja wciąż prowadzi wyniszczającą wojnę na Ukrainie, która znajduje się w ciężkiej sytuacji również pod względem militarnym. Coraz więcej informacji rynki otrzymują też na temat możliwego kryzysu żywnościowego i energetycznego, przy czym obawy dotyczą cen gazu i nasilić się mogą jesienią.

Awersję do ryzyka może potwierdzić m.in. najniższy od poziomów z 2021 roku odczyt indeksu Michigan oraz sytuacja na rynku kryptowalut, które nie zyskują dziś wraz z indeksami. Spadek poczucia bezpieczeństwa inwestorów wywołany inflacją i niepokojami geopolitycznymi może wciąż ciążyć indeksom i ograniczać potencjał odreagowania. Tymczasem dzisiejsza, bycza sesja rozpala wyobraźnie kupujących i potwierdza, że byki wciąż nie powiedziały ostatniego słowa.

Technologiczny NASDAQ zyskuje dziś blisko 3%, świetnie radzą sobie S&P500, który wrócił powyżej 4100 punktów i Dow Jones. DAX zyskał prawie 1,4%. Kolejny raz słabnący sentyment obserwowaliśmy na WIG20, który tracił dziś blisko 0,8 % mimo powrotu pozytywnego sentymentu na zagranicznych parkietach. Indeksowi nie pomogły informacje o możliwości uzyskania środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

Źródło: XTB / Eryk Szmyd

Artykuł Byki wracają na Wall Street pochodzi z serwisu Inwestycje.pl.

Leave a Reply